Pawian jedzie na Bałkany, bo jeszcze tam go nie widzieli

Macedonia ma smak truskawek i wina o nazwie “T’ga za jug”, co przypomina pijącym o wierszu napisanym przez Konstantina Miladinova, który tęsknił w Moskwie za południem i ja mu się nie dziwię, bo kto był choć raz w Macedonii, to musi za nią tęsknić. Macedonia ma wiele smaków, bo smakuje też obwarzankiem o nazwie gjevrek posmarowanym ajvarem. Macedonia pachnie wiatrem znad jeziora Ochrydzkiego. Macedonia jest wielobarwna jak ogon pawia z monastyru św. Nauma.

Siedzimy z Delfinem Ochrydzkim w uniwersyteckim bufecie, gdzie można nawet rakiję kupić, bo co kraj, to obyczaj, a jak mówił niejaki Kliment, częstując mnie o dziewiątej rano pięćdziesięcioprocentowym napitkiem, to jedynie dla cyrkulacji. W każdym razie siedzimy z Delfinem w tym bufecie, a ja nagle mówię, że Macedonia to mi się kojarzy ze spojrzeniem. Wszędzie oczy. Najpierw były macedońskie toasty, a przy każdym trzeba w oczy spojrzeć. Delfinek się śmieje, bo ona sporo wie o tych macedońskich spojrzeniach. Spojrzał na nią jeden Macedończyk i wsiąkła. Wtopiła. Mimo prozaicznego faktu, że wspomniany kraj nie ma dostępu do morza, to nasz Delfinek topi się nadal. Poza tym, są też oczy macedońskich mężczyzn, o których Borsuk (zwany dawniej Moim Przyjacielem) mówi, że są oznaką ciężko pracującej wątroby. Szczególnie wtedy, gdy na kaca (na jakiego kaca, to jedynie dla cyrkulacji) zapodaje się czorbę z niesamowicie wielką ilością mięsa. I siedzi taki w lokalu, zupę tłustą podjada, a te oczy podpuchnięte na czarno, to z daleka widać. Jak oczy tego profesora z Macedońskiej Akademii Nauk, co się naprzeciwko pawiana ulokował i ze smakiem następną porcję cyrkulacyjną w siebie wlewał. W pracy? W siedzibie nauki? Pawian zamanifestował swe oburzenie dokładniejszym zatuleniem się w szal. Bo co miał robić? Zresztą pewnie to pawiańskie oburzenie to przejaw dulszczyzny. W końcu tak tam żyją, a ich worki pod oczami, to można przecież traktować nie jako przejaw wątrobiany, a jako egzotykę, która może pociągać niektórych. W każdym razie zwracają te oczy uwagę, co pawianowi przypomina pewną historię, jak jakiś czas temu uganiał się za nim jeden postawny i kędzierzawy Macedończyk. I rzecz jasna w oczy pawianowi zaglądał. Pawian zmykał chyżo i mówił, że nie jest zainteresowany, a na to potomek Aleksandra Wielkiego mówił:

– Nie szkodzi. Jak Macedończyk kobietę pokocha, to i ona jego musi – i nadal włóczył się za pawianem, patrzył na niego, rzekłabym, ze smakiem, a potem dodawał, że pawian się przekona do tego uczucia, jak tylko dowie się, jak to jest być całowanym po macedońsku. Po kilku dniach, gdy pojawił się Łasic, Macedończyk twardo stanął przed nim, a było to zabawne, bo epuzer pawiana był, jak wspomniano, postawny (żeby nie powiedzieć więcej), a Łasic wyglądał jak zawsze, czyli, jak młody cadyk nad Gemarą. Macedończyk rzekł zdecydowanie:

– Podoba mi się twoja żona…

Na co Łasic odparł całkowicie lekko:

– Nie tylko tobie…

I sprawa na tym się skończyła, ale od tamtej pory, jak pawian Macedończyków płci męskiej widzi, to się lekko wystrasza. Chociaż chciałby, żeby ktoś wreszcie mu powiedział, co oznacza to całowanie po macedońsku. Powiedział mówię, powiedział, nie pchać mi się z tym dziobem i flagą czerwono-żółtą.

Patrzę i ja na ten kraj, na kolor kabaczków wyłożonych równymi rzędami na targowych straganach. Zbieram, kolekcjonuję, układam pracowicie wrażenia, łapię kolejne w obiektywie aparatu. Mruczę niezadowolona, że ciągle nad górami mgiełka. Patrzę na minarety, które jak paluszki skrzypaczki pną się w górę. Ciekawa jestem, jak to jest z tym niebem? Bo przecież mieszkańcy Macedonii chyba liczą, że istnieją przynajmniej dwa. Jedno dla tych od malusieńkich meczecików, a raczej meczeciątek. Drugie zaś dla tych od cekrwiuniek. Bo te ośrodki kultu w Macedonii na prowincji, to są jak dla niziołków. Malutkie takie, gdzie słychać każde słowo wypowiedzianej modlitwy, a nawet stukot bijącego serca pewnego świętego. Jak pawian myśli o podobnych budowlach w Polsce, gdzie na każdym osiedlu wyrasta coś na kształt hali widowiskowo-sportowej, to dochodzi to wniosku, że tam chyba mało słychać. Psujaczek Prusa się kłania i tyle…

Delfinowy Macedończyk mi mówi, że Macedonia się słabo reklamuje w świecie. I to jest prawda. Żeby ktoś napisał taki Gottland o Macedonii, to by było coś. Ktoś musiałby spojrzeć w głąb, pod skórę, zobaczyć, nie to co ja – przypadkowy, tygodniowy z kawałkiem turystyczno-zawodowy osobnik, którego refleksje pozostają na poziomie truskawek i ajvaru. O czym donosi – zafrasowany pawian przydrożny, jednakże machający z nadzieją macedońską flagą.

 

Reklamy
Published in: on 10/19/2008 at 14:22  12 Komentarzy  
Tags:

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2008/10/19/pawian-jedzie-na-balkany-bo-jeszcze-tam-go-nie-widzieli/trackback/

RSS feed for comments on this post.

12 KomentarzyDodaj komentarz

  1. Ojojoj! Jak się cieszę, że Cię znalazłam! Uściski wielkie i serdeczne.

  2. Z opisu pawiana, to Macedonia egzotyką wręcz bije. Cieszę się bardzo, że kontynuacja zaniedbanego będzie 😉

  3. noooooooooo, jak fajnie;)będę czytał i małpował;) pozdrawiam i ciesze się jak goryl we mgle;)

  4. Z małpią radością powitałem maila otwierającego i zapraszającego. Tylko ten nick przyjmuję z pewną taką nieśmiałością, no bo niby jak mam pisać – Małpo Sympatyczna? Pawian za badzo samczy a Pawianica brzmi jeszcze głupiej…

    Z kolei Małpa to się kojarzy teraz po prezydencku, czyli koniecznie W Czerwonym. Przez prezydenta zresztą to i stokrotki ostatnio oberwały, ale prezydent to ma talent do walenia na oślep i na odlew.

    Co do Macedonii, to ona bardziej słowiańska niż macedońska antycznie. Ale z tym antykiem to i sami Grecy mają duży kłopot, zwłaszcza gdy czytują o Grekach blondynach niebieskookich z prostym nosem. Myślą pewnie wtedy, że Homerowi się pochromoliło…

  5. Iiiii!!!!!!!!!! Pawian! Ale fajnie! Jak Zdzis podrosnie w przyszlym roku to go zabieram do Macedonii!

  6. Super, że wróciłaś, Malkontentko:))Raźniej się zrobiło:) Zgadzam się z Joteszem w kwestii imienia Autorki Bloga. Można po dawnemu? Buziaki

  7. Mam nadzieję, że Państwo przyzwyczają się do pawiana. A jesli chcecie pisać w dawnej formie? Proszę bardzo…

    Jakby ktoś chciał do Macedonii, to mam świetną metę w Ochrydzie, a w Skopje w sumie też nie najgorsza :). I wracam tam, wracam w listopadzie 😀

  8. a jak się przemieszczałaś? Via Wiedeń?

  9. Leciałam ze stolicy przez Budapeszt. Malevem. Z przesiadką. Teraz też tak bęe lecieć, bo najtaniej.

  10. Już zaczynam zakochiwac się w Macedonii!

  11. ja mam w planach weekend w Wojwodinie za kilka tygodni, ale do Macedonii też dotrę jakos następnym razem.
    Bałkany rulez:)

  12. Jeśli chodzi o całowanie, to obawiam się, że opowiedzieć się tego nie da. Jeśli Pawian koniecznie chce wiedzieć jak to jest po macedońsku, będzie musiał się poddać demonstracji. Trudno, zdobywanie wiedzy wymaga poświęceń!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: